Organizatorzy zakwalifikowali ponad 1500 ludzi. To nie jest rekord, od iluś lat na tym poziomie utrzymuje się liczba śmiałków zainteresowanych pokonaniem kilkunastokilometrowej trasy, znanej jako Bieg Katorżnika. Będzie to jednak jedna z najtrudniejszych edycji słynnego wyścigu w bagnie. Wszystko przez pogodę. Wielotygodniowe upały zamieniły spore odcinki bagna w masę o konsystencji rzadkiej, wciągającej plasteliny. W niektórych miejscach taka maź jest nie do pokonania bez pomocy innych biegaczy.

Nie pamiętam roku, ale pamiętam bieg w podobnych warunkach. Najtrudniejsze były odcinki na rozdeptanej, podmokłej łące. Przesuszona bagienna maź pożerała wszystkie słabiej zawiązane buty (pamiętajcie o solidnym zawiązaniu butów, oklejanie ich taśmami nie pomoże, bo maź w pierwszej kolejności ściągnie z was te taśmy). W pewnym momencie próbowałem przeskoczyć rów z wodą i po uda wbiłem się w błoto. Stałem bezradnie nie mogąc wyciągnąć nóg, nic nie dawały próby podpierania się łokciami. Nie wyszedłbym z tego samodzielnie, gdyby nie pomoc dwójki nieznanych biegaczy, którzy wyciągnęli mnie na twardszy ląd.

Oprócz plastycznego podłoża na biegaczy czekać będą standardowe przeszkody: podwodne kłody, dotkliwie kaleczące nogi, ostre trzciny przecinające ręce – jeśli nie są chronione rękawiczkami. (Warto pamiętać o szczepieniach przeciw tężcowi). Różnice temperatur wody między stroną nasłonecznioną trasy a tą, pozostająca w cieniu powoduje wychłodzenia.

Alfabet Biegu Katorżnika, czyli poradnik początkującego biegacza i kibica.

Przy odrobinie szczęścia można trafić na zaskrońca. Mnie zdarzyło się to dwa razy. Za pierwszym spory zaskroniec próbował przedrzeć się do trzcin między grupkami biegnących. Ponieważ chciał przepłynąć i jednocześnie się bał, więc wił się w wodzie pozostając w jednym miejscu i przestraszył sporo biegaczy. Drugie spotkanie było zdecydowanie groźniejsze, omal nie skończyło się moim podduszeniem i utopieniem. Zaskroniec był malutki, ale koleżanka Magda – biegnąca w mojej drużynie – na jego widok zaczęła wrzeszczeć i rzuciła mi się na szyję. W niestabilnym środowisku bagiennym nie było to dla mnie komfortowe rozwiązanie.

Superkatorżnicy. To dzięki nim można potaplać się w błocie. Czyli o kulisach imprezy. Część 1.

Podobne sytuacje powodują, że co roku służby medyczne mają od kilkunastu do kilkudziesięciu delikwentów, którym należy udzielać pomocy. Na trasie przygotowano dwa punkty ewakuacji. (Pamiętajcie, że ciężki teren opóźni przybycie ratowników). W tym roku potrzebujący pomocy mogą dodatkowo liczyć na ośmiu lekarzy z Wojskowego Instytutu Medycznego z Warszawy, którzy planują pokonanie trasy.
Każdy biegacz dostanie po dwa numery startowe, do przymocowania na piersiach i plecach. Ułatwi to sędziom wyłapywanie oszustów skracających trasę lub omijających przeszkody. Ponieważ to wyścig katorżników, a nie kandydatów na ołtarze, więc co roku z powodu naruszania regulaminu sędziowie dyskwalifikują po kilkudziesięciu ludzi. (Nawet jeśli będziecie bez winy, nie traćcie czasu na dyskusje – decyzje sędziów są ostateczne).
Należy jednak domniemywać, że w tym roku co najmniej dwóch zawodników w 100 procentach dostosuje się do regulaminu. W Biegu Katorżnika wystartuje bowiem dwóch zakonników: Sekretarz Generalny Zakonu Paulinów oraz Prowincjał Zakonu Oblatów.

Superkatorżnicy. To dzięki nim można potaplać się w błocie. Czyli o kulisach imprezy. Część 2.

W sumie do startu zakwalifikowano 1514 osób, w tym 344 panie i 246 dzieci. Obcokrajowcy to 23 Austriaków, 18 Niemców, siedmiu Litwinów, sześciu Słowaków, dwóch Brytyjczyków i jeden Czech. Główne biegi zaplanowano w sobotę (11 sierpnia 2018 r.), ale XIV Bieg Katorżnika zaczyna się już w piątek od godz. 15.00, wtedy organizatorzy uruchamiają Biuro Zawodów. (Uprasza się o uprzejme traktowanie ekipy z Biura, gdyż wykonuje ona ciężką, wielogodzinną pracę, której prawie nikt nie docenia. Dlatego wskazane są miłe uśmiechy do sympatycznych pań i przyjazne mrugnięcia okiem do przystojnych panów – szczególnie do Ojca Dyrektora, który ten rodzaj okazywanie wdzięczności lubi szczególnie). Wszystko kończy się zaś w sobotnie popołudnie albo i w nocy (w zależności od tego, kiedy ostatni zawodnicy przekroczą linię mety lub zostaną ściągnięci z trasy).

Szczegółowy plan dojazdu, program, regulamin i inne aktualności można znaleźć na stronie internetowej Wojskowego Klubu Biegacza META.