Celny opis rzeczywistości

Skuteczna kreacja przyszłości

  • W nocy z 15 na 16 lutego 1941 r. do okupowanej Polski skoczyli pierwsi Cichociemni. Do końca wojny samolotami do Polski przerzucono 316 żołnierzy. Obejmowali specjalistyczne stanowiska w podziemnym wojsku, wykonywali najbardziej skomplikowane akcje dywersyjne. Po zakończeniu II wojny światowej większość z nich była prześladowana przez komunistów, kilku zginęło na skutek wyroków sądów PRL. Sejm zdecydował że 2016 r. będzie Rokiem Cichociemnych.

    Od połowy lat osiemdziesiątych spotykałem się z Cichociemnymi. Trochę o nich napisałem.

  • Był jednym z 316 Cichociemnych – skoczków spadochronowych AK. Za męstwo czterokrotnie dostał Krzyż walecznych. W 1947 r., ścigany przez bezpiekę, musiał uciekać z ojczyzny, z czasem osiedlił się w Australii. W 2006 r. chciał odzyskać dokumenty poświadczające, że jest Polakiem. Niestety, urzędnicy w Warszawie potraktowali go jak starego dziwaka. Sprawę udało się załatwić tylko dlatego, że nagłośniła ją gazeta.
    Przed dziewięciu laty, pod koniec maja 2006 r. miałem zaszczyt pomóc kpt. Zdzisławowi Straszyńskiemu ps. „Meteor” – bo o nim jest ta historia – w odzyskaniu polskiego paszportu. Z jednej strony byłem dumny, bo udało się pomóc bohaterowi. Z drugiej – przygnębiające były wnioski z tego, jak urzędnicy traktują tych, którzy walczyli o wolną Polskę.

  • Walczył o Ojczyznę, a po wojnie musiał z niej uciekać. Tułał się po świecie, osiadł na stałe w Australii. Po 1944 r. pierwsze polskie dokumenty na swoje prawdziwe nazwisko dostał dopiero w 2006 r.! 17 czerwca 2014 r. w Melbourne zmarł kpt. Zdzisław Straszyński – Cichociemny „Meteor”.
    Poznałem Go w połowie ubiegłej dekady, w czasie jednego ze świąt jednostki GROM. Był dowcipnym, zdystansowanym do świata człowiekiem. W 2006 r., pracując w redakcji „Super Expressu” pomagałem mu zdobyć polskie dokumenty. Nie miał ich bowiem od 1947 r.